socjologiczne dziwy

Ofiara nie chwalenia się. Kilka słów o ASMR

W świecie socjologicznych dziwów nowości pojawiają się równie często, co nowinki technologiczne. ASMR aż taką nowością nie jest, ale już zdążył paść ofiarą czegoś, co nazywam syndromem niejednoznacznego produktu. Co to niby jest? Już tłumaczę.

ASMR, co to takiego?

Skrót pochodzi od autonomous sensory meridian response i odnosi się do techniki relaksacyjnej. Ta polega na szeptaniu jakiś miłych treści, głaskaniu – ogólnie poprzez wrażenia zmysłowe wzroku, słuchu, węchu i dotyku. Efektem ASMR ma być poczucie przyjemnego mrowienia, które z kolei wprowadzi nas w błogostan, tak trudny do osiągnięcia na co dzień, zwłaszcza przed snem. Korzeni tej techniki upatruje się w okolicach roku 2010 i z pozoru brzmi to całkiem sensownie i niegroźnie.

Gdzie zatem tkwi problem?

Jak w większości tego typu technik relaksacyjnych, ASMR na jedynych działa, na drugich niekoniecznie. A to prowadzi w linii prostej do wspomnianego na początku syndromu niejednoznacznego produktu. Aż swędzi, aby napisać, że to przypadłość typowo polska, ale nie tylko. Statystyki udowadniają, że jeśli czegoś spróbujemy i to coś nam odpowiada, po prostu użytkujemy to dalej i jesteśmy szczęśliwi. Natomiast jeżeli owe coś zdenerwuje nas choćby w niewielkim stopniu, w przypływie negatywnych fluidów jesteśmy w stanie poruszyć niebo i ziemię, żeby obrzydzić innym ten wytwór rodem z samego piekła. Tak już ten świat skonstruowany, że hejtujemy zdecydowanie chętniej, niż chwalimy. Albo inaczej. Kiedy mamy poczucie pieniędzy wyrzuconych w błoto, działamy. Jeżeli wydatek przyniósł satysfakcję, no to chyba tak powinno być? Po co wykrzykiwać to całemu światu?

Wracając do ASMR

Szeptanie do uszka znalazło się w takim położeniu, że z jednej strony zadowoleni użytkownicy siedzą cicho – najpewniej poszli spać – natomiast ci, na których to nie działa, urządzają sobie w Internecie żarty z filmików na YouTube, gdzie jakaś dziewczyna miesza palcem w piasku, szepcząc do mikrofonu o kojącym czasie spędzonym na plaży. Głosy typu „ty, patrz ją, co ona robi, ale głupia, jak chcesz iść spać to się kładziesz i śpisz” nie są kontrowane przez osoby, które wreszcie wyspały się i poprawiły swoje samopoczucie, właśnie dzięki ASMR. Pojawiają się parodie, szydera, a efektem końcowym jest degradacja, być może bezcennej dla wielu techniki, do rangi klikbajtowego żartu. Smutne, ale prawdziwe.

Sprawdź też inne socjologiczne dziwy, które mnie nurtują, a może sam jesteś zwolennikiem/przeciwnikiem któryś? LINK DO KATEGORII