w lesie wszechrzeczy

Horror a terror – różnice, podobieństwa i po co o tym pisać

Teraz będzie specjalistycznie. Może nie bardzo, nie uciekajcie, ale o konkretach, o których nie dyskutuje się zazwyczaj przy obiedzie. Trochę o literaturze, trochę o kulturze ogólnie. Wspólny mianownik – groza. Jest też inny powód. Niedawno szukałem informacji na ten temat w sieci i zadziwiło mnie, jak mało można wyczytać w tej kwestii w „polskim Internecie”.

Większość moich czytelników wie, że w kwestii czytelnictwa, literatura grozy jest szczególnie bliska memu sercu. Amerykańscy naukowcy dowiedli istnienia cząstki naszego mózgu, która uwielbia się bać, zwłaszcza jeżeli jest to lęk kontrolowany, taki nieprawdziwy. Wtedy wraz ze strachem wytwarzają się endorfiny i zwyczajnie jest nam lepiej. I właśnie w sferze tego lęku będziemy zaraz krążyć.*

Denerwują mnie w życiu różne pierdoły, na które inni nie zwracają uwagi. Jedną z nich jest wymienne stosowanie pojęć horror i terror zarówno w kontekście dysput na tematy kulturowe, jak i całkowicie życiowe. Zresztą właśnie na przykładzie zupełnie od książek i filmów oderwanym najlepiej to zobrazować. Ale po kolei.

Horror i terror nie są pojęciami tożsamymi, choć w dobie coraz większej ignorancji wobec tego, co się mówi, np. w mediach, stosuje się je zamiennie. Różnice są z jednej strony wysublimowane, ale po niewielkim zgłębieniu, okazują się dość oczywiste.

Zaczniemy od terroru, wedle zasady jednego z najbardziej uznanych twórców literatury grozy S. Kinga, który powiedział kiedyś coś w stylu „I’ll try to terrify you first, and if that doesn’t work, I’ll horrify you”. Nie przetłumaczyłem tych słów celowo, ponieważ w języku polskim łatwo przetłumaczyć czasownik „terroryzować”, jednak z „horrify” będzie trudniej. Brak tego odpowiednika sprawia, że cały post będzie dłuższy, bo zwyczajnie trzeba potraktować to opisowo. Zatem terror. Przede wszystkim terror łączy się z czymś, co jest poza nami. Terror to napięcie związane z zagrożeniem, jakie może nieść dana sytuacja, zwierzę, człowiek, cokolwiek. Terror jest bezpośrednim katalizatorem odczuwania obawy o nasze zdrowie, życie, dobytek. Wcześniej wspomniałem, że odniesienie z poza świata kultury będzie tu najlepsze, a wszystko przez terrorystów. Jak sama nazwa wskazuje, ich życiowym kredo jest sianie terroru, a zatem nie tyle samego zniszczenia, co obawy przed kolejnym zamachem. Terrorystom nie chodzi wcale o podłożenie największej liczby bomb, ale o doprowadzenie do stanu permanentnego strachu wśród ludzi, którzy sami siebie zaczną uznawać za potencjalne ofiary.

Natomiast horror to właśnie ów wybuch bomby. Krew, rozczłonkowane ciała, strzęp sklepowej witryny w głowie. Odrażające prawda? No właśnie. Bo horror ma być odrażający, ma przyprawić nas o mdłości i, w przypadku literatury, możliwie najskuteczniej wpłynąć na naszą wyobraźnię. Dlatego też w horrorach tak często pojawia się element fantastyczny w postaci wampira, zombie, wilkołaka, itp. Wtedy już sam wizerunek antagonisty wzbudza lęk – i o to chodzi twórcy. Terroryści raczej rzadko wyglądają strasznie, bo chyba nie przeraża was sam widok chudego gościa w jakiś szmatach i turbanie. Nie, boicie się tego, co może wam zrobić. Horror niejako wynika z terroru, jest jego skutkiem. Do tego też odnosi się cytat z Kinga, który najpierw wytacza oręż w postaci terroru, a jeśli uzna tę broń za niewystarczającą, skorzysta z horroru. Potem pojawia się jeszcze przerażenie, ale o tym może innym razem.

Być może zapytacie, czemu to takie ważne? Ano dlatego, że pomaga np. pomóc dobrać książkowy prezent na święta. Nie każdy, kto lubi terror, będzie preferował także horror. Myślę, że dobrym zobrazowaniem tej tezy są kryminały. Oczywiście nie brakuje wśród nich pozycji bardzo krwawych i przesyconych horrorem, jednak zauważyłem, że często spotykają się one z niskimi ocenami czytelników. Prawdopodobnie jest tak, ponieważ nie zawsze chcemy mieć do czynienia z paskudztwem, a jedynie napawać się atmosferą napięcia, rychłej zbrodni, która jeśli do niej dojdzie, może być opisana krótkim „dokonało się” – a czytelnik będzie zadowolony, bo nie dla flaków i łamanych kości wertował wcześniejsze 300 stron.

Uważam że odpowiednie posługiwanie się tymi terminami znacznie ułatwiłoby odbiorcom kultury w postaci książek czy filmów, dobieranie dzieł pod własne preferencje.

Na koniec pytanie ankietowe: horror czy terror? A może oba na raz?

*Ci sami naukowcy udowodnili, że bojąc się podczas oglądania horrorów, chudniemy! True story!

  • Ja poproszę wpis o wzniosłości i grozie, chętnie odświeżę sobie pamięć… 😉